Wspólnota Cenacolo Polska

MATKA ELVIRA

GŁOS PAPIEŻA

KSIĄŻKA "PRZYTULENIE"

NASZE CZASOPISMO

suor MaricaNazywam się siostra Marica, wstąpiłam do Wspólnoty poprzez mojego wujka który był w Cenacolo, a potem kiedy po pierwszy raz patrzyłam w oczy Matki Elwiry, poczułam spojrzenie Jezusa, i kiedy usłyszałam Jego słowa i Jego głos, było to dla mnie jak miecz który przenika moje serce . Od  razu poczułam, że to jest ważne dla mojego życia. Wychowałam się w dobrej rodzinie, w domu zawsze otrzymywałam dużo miłości moich rodziców i mojego brata; również w momentach cierpienia i trudności, byliśmy zawsze zjednoczeni. Miałam dobrą prace, dobrego chłopaka, z którym zdecydowaliśmy się pobrać, oraz wielu przyjaciół. Myślałam, że wystarczy pracować i uczestniczyć w niedzielnej Mszy Świętej. Wierzyłam w Boga, moi rodzice wychowali nas w wierze. Jednak, kiedy usłyszałam jak Matka Elwira mówi o prawdzie, słowności i radykalności, zrozumiałam że to wszystko co przeżywałam do tego momentu było czymś przeciwnym. Mówiłam że wierzę, ale w rzeczywistości moje chrześcijańskie życie nie było autentyczne. Głęboko w sercu odczułam smutek z tego powodu, że idę za tłumem a tak naprawdę tęsknienie za czymś czego szukam,  za czymś co jest najwartościowsze w życiu. Po wielu modlitwach mojej mamy i pielgrzymce do Međugorje, usłyszałam Matkę Elwirę kiedy mówiła młodzieży o małżeństwie, o wspólnym życiu.  Jej słowa były potężne i konkretne, od razu zrozumiałam że się myliłam, że muszę zaczynać od nowa; zmienić się i być bardziej słowna w mojej wierze. Świadectwa chłopaków, ich radosne twarze, powodowały moje zastanowienie, pytałam się: dlaczego są tak szczęśliwi? Co takiego mają oni, czego mi brakuje? Chciałam spróbować życia w Cenacolo, doświadczyć go wewnątrz. Tak zostawiłam pracę, nie wyszłam za mąż i zdecydowałam się zatrzymać na ”doświadczeniu” przez trzy miesiące, a później pójść na studia, aby zostać pielęgniarką. To było moim marzeniem od dwunastego roku życia, ale zawsze odkładałam to na bok idąc za innymi rzeczami. Podczas drogi wspólnotowej, powoli zaczęłam odkrywać, co jest dla mnie najcenniejsze; na zewnątrz nie brakło mi niczego, miałam wszystko, ale właśnie to wszystko, czym były rzeczy , nigdy mi nie wystarczyło, ponieważ tak naprawdę jedynie miłość Boża mogła wypełnić pustkę mojego serca. Tylko spotkanie z Nim, przynosiło mi wewnętrzną radość, radość jakiej nigdy wcześniej nie przeżywałam. To odkryłam w modlitwie i prostym życiu z dziewczętami: bez telefonu komórkowego, pieniędzy w torebce, bez samochodu i narzeczonego, w ogóle bez jakichkolwiek rzeczy, ale z wewnętrzną siłą która motywuje do pokonywania trudności. Pomagała mi ona, krok po kroku, pokonywać nieśmiałość, zamknięcie i strach. Wreszcie mogłam poznać samą siebie, moje ubóstwo i moje dary, oraz w jasny sposób zobaczyć, czego tak naprawdę pragnę. Miałam w sobie tylko jeden lęk: czego teraz ode mnie chce Jezus? To ciążyło mi każdego dnia, i tak kiedy byłam w naszym domu w Lourdes, zaufałam słowom Matki Elwiry. Powiedziała ona, że Jezus się wzrusza kiedy przychodzimy do Niego w nocy. Tak zaczęłam chodzić na adorację o drugiej w nocy, prosiłam Go i rozmawiałam z Nim, czasami też płakałam i krzyczałam - w ten sposób mocno się z Nim zaprzyjaźniłam. W sercu cierpiałam, wiedziałam że Jezus prosi mnie o coś więcej, ale jeszcze nie byłam gotowa. Jezus miał dla mnie dużo cierpliwości, szanując mój czas potrzebny do otwarcia się (…zaprowadzę cię na pustynię i przemówię do twojego serca); oto czułam się właśnie tak i mówiłam sobie: czy On mnie powołuje? Co zrobić? Czy będę zdolna? I wtedy mówiłam: jeśli istniejesz odpowiedz mi!

Przed Najświętszym Sakramentem i w moim życiu wspólnotowym czułam, że muszę poszerzyć horyzonty, potrzebowałam być z wszystkimi, żyć dla wszystkich, istnieć dla wszystkich. Tak z wielką radością w sercu, powiedziałam moje "tak" życiu konsekrowanemu, czując że to mi najbardziej odpowiada, że jestem do tego stworzona. Dziś wiem, że jestem kobietą zmartwychwstałą, szczęśliwą i zrealizowaną. Przez te wszystkie lata otrzymałam wiele od Wspólnoty. Mam dar przeżywać część mojego życia na misji w Peru z dziećmi, misjonarzami, rodzinami, ubogimi i różnymi ludźmi… Właśnie ta rzeczywistość gdzie są wszyscy, pomaga mi jeszcze bardziej doświadczyć radości płynącej z miłości i służby: biegania , nie stawiania sobie żadnych ograniczeń, ciągłego wymagania od siebie. Są to bez wątpliwości najpiękniejsze lata mojego życia, z tego powodu każdego dnia czuję się coraz bardziej radosna i wdzięczna Panu! Także dar, że mogłam studiować i zostać pielęgniarką w Peru, pomógł mi jeszcze bardziej i umocnił mnie, abym była bardziej konsekwentna i zdecydowana, abym dzieliła radość i ból z chorymi, dziećmi i ubogimi - jednocześnie ucząc się od nich wiele, będąc w ich szkole. Jezus wiedział wszystko i wypełnił  pragnienia mojego serca. Dziękuję Matce Elwirze i całej Wspólnocie za to, że mogę być częścią tej przepięknej historii. Dziękuję Maryi, ponieważ mnie poprowadziła i towarzyszyła mi, pokazując mi drogę!

Dziękuję!

MODLITWY

EWANGELIZACJA

WIZYTY

489798
Dziś
W tym tygodniu
W tym miesiącu
187
1384
8280

Copyright © Wspólnota Cenacolo 2014. All Rights Reserved.