Wspólnota Cenacolo Polska

MATKA ELVIRA

GŁOS PAPIEŻA

KSIĄŻKA "PRZYTULENIE"

NASZE CZASOPISMO

Witam.

Tata IrekMam na imię Irek . Mój syn Paweł jest we Wspólnocie od stycznia 2012 roku. Wspólnotę Cenacolo poznałem dzięki żonie Basi która napotkała na jej ślad w Medjugorie. To Basia zauważyła że z Pawłem dzieje się coś niedobrego. Ja słuchając jej podejrzeń pukałem się w czoło powtarzając: każdy tylko nie mój Paweł ….. myliłem się.

Dziś to wiem że bardzo dużo winy jest po mojej stronie. Kiedy Paweł był mały mnie w domu nie było. Pracowałem na trzy zmiany wszystkie dni w tygodniu. Po pracy była druga praca, szybki sen i tak w kółko. Na spacery z dziećmi chodziła tyko Basia – ja byłem zbyt zmęczony by z rodzina spędzać wolny czas. Praca dla mnie była najważniejsza. Nawet na wakacje Basia musiała jechać z dziećmi sama. Nigdy z Pawłem nie miałem dobrych relacji, nigdy nie miałem czasu być dla niego ojcem. Wszystko inne było dla mnie ważniejsze.

Na pierwsze kolokwia pojechałem dla świętego spokoju. Musieliśmy zawrócić ponieważ wtedy były Wspólnotowe jesienne rekolekcje. Po powrocie do domu zobaczyłem sceny które opowiadała mi żona a którym ja nie dawałem wiary. To zmotywowało mnie do podjęcia działań. Kolejne kolokwia były zderzeniem z rzeczywistością. Tu pewne rzeczy zostały nazwane po imieniu i to było dla mnie przerażające. Sceny z amerykańskich filmów stały się rzeczywistością.

Dużo wiary i otuchy dodało mi spotkanie ze Wspólnotowymi rodzicami Marianem i Iwoną. Ich świadectwo utwierdziło mnie w przekonaniu że wybraliśmy właściwą drogę ratowania syna. Z Basią zaczęliśmy stanowić jedność jak nigdy przedtem. Staliśmy jeden za drugim. Słuchaliśmy Wspólnoty choć czasem serce bolało wykonywaliśmy wszystkie jej zalecenia. Dziś wiem że wszystko co było mówione potwierdziło się w praktyce.

Nigdy nie zapomnę pierwszego dnia roboczego. Przywitał nas Tomek z uśmiechem od ucha do ucha i szeroko rozpostartymi ramionami. Nigdy nie widziałem mężczyzny który z taką radością i gorliwością czyścił okno.

Wielkim doświadczeniem były dla mnie Jasełka. Stojąc w tłumie widzów nie mogłem powstrzymać łez na widok radosnych pogodnych młodych ludzi. Zastanawiałem się czy na twarzy mojego Pawła kiedyś zobaczę uśmiech?

Po wstąpieniu Pawła zostaliśmy serdecznie powitani jako  "młodzi rodzice" we Wspólnocie. Tam dowiedziałem się że są spotkania Rekolekcyjne wiosną i jesienią. Było to dla mnie dziwne ponieważ zrealizowałem postawiony cel: Paweł wstąpił a ja już miałem swoje plany - wróciłem do " pracy " . Nie bardzo miałem czas żeby jechać na drugi koniec Polski by się modlić.

Byłem wychowany w rodzinie gdzie Bóg był na pierwszym miejscu. Rodzice pilnowali bym uczestniczył w niedzielnej eucharystii, mszach szkolnych, spowiedzi . Jako ministrant byłem aktywny w kościele.

Poznałem Basie której również bliski był Bóg. Byliśmy pieszo w Częstochowie najpierw jako narzeczeni potem już jako małżonkowie. Spotykaliśmy się z ludźmi, którzy pieśnią wychwalali Boga.

Chęć posiadania dóbr majątkowych większych i większych spowodowała że będąc ciągle w pracy zatraciłem potrzebę rozmowy z Bogiem. Niedzielna msza nie była dla mnie już chrześcijańskim obowiązkiem. Bywało że uczestniczyłem ( byłem ) w kościele po awanturze z żoną która walczyła ze mną mówiąc jaki przykład dajesz dzieciom. W kościele byłem ale moje myśli krążyły poza nim.

Spowiedź tak raz w roku – bo tak trzeba . Dlatego też wizja rekolekcji była dla mnie mało interesująca.

Jadąc do Krzeszowa stało się tak że nasz Paweł postanowił wyjść do domu ( po raz drugi ). Dostaliśmy informacje telefonicznie będąc w autobusie kilkadziesiąt kilometrów poza domem. Pierwsze moje myśli były: wysiadam i stopem wracam do domu. W domu pozostała dwójka naszych dzieci które mogły wpuścić syna do domu. Na pytanie co mamy robić Basia usłyszała w telefonie: mama wy jedziecie na rekolekcje i to jest najważniejsze. Jedna z mam usłyszała naszą rozmowę, chwile później cały autobus w intencji naszej rodziny odmawiał różaniec. Było to dla mnie dziwne że obcy ludzie modlą się za nas.

Na miejscu w Krzeszowie informacja o niespodziance jaką nam Paweł zgotował szybko rozeszła się wśród rodziców. Ludzie podchodzili i pytali – ale były to pytania z troski a nie z chęci szukania sensacji. Zapewniali nas o czuwaniu w modlitwie . Mówili że musimy zaufać ….. łatwo powiedzieć.

Momentem przełomowym dla mnie było wystawienie Najświętszego Sakramentu - dziesiątki ludzi klęcząc ponad godzinę trwają w modlitwie, ujmujące katechezy.

Myślę że wtedy moje serce zaczęło bić na innej częstotliwości. Zrozumiałem ze czegoś mi brakowało. Brakowało mi rozmowy " przytulenia " się w modlitwie do Boga.

Codziennie Bogu dziękuje za każdy dzień, każde niepowodzenie traktuje jako lekcje pokory za która nieustannie z serca dziękuję. Wiem że Bóg przez problemy Pawła przywołał mnie do siebie. To Pawłowi zawdzięczam że odnalazłem w życiu ponownie Pana.

Wspólnota wypełniła w moim życiu wielka lukę. Biorąc do ręki różaniec nie zastanawiam się czy mnie ktoś zobaczy i co sobie o mnie pomyśli. Nigdy nie mierzyłem drogi jadąc z przysłowiowego punktu A do punktu B. Dziś wiem ile dziesiątek liczy ten odcinek. Wspólnota pokazała mi jak pięknie być prostym pokornym człowiekiem. Nadal uczę się rozmawiać w modlitwie z Bogiem.

Nie wyobrażam sobie abym mógł opuścić jakieś spotkanie rodziców. Mam te wyjątkowa sposobność częściej pukać do drzwi domu Wspólnoty w Jastrzębiu Zdroju. Częściej niż inni rodzice spotkać się i rozmawiać z chłopakami. Spotkania te dają mi wiele siły duchowej .                           

                                                                                                                                                                                                                                        Chwała Panu

MODLITWY

EWANGELIZACJA

WIZYTY

489799
Dziś
W tym tygodniu
W tym miesiącu
188
1385
8281

Copyright © Wspólnota Cenacolo 2014. All Rights Reserved.